My sister’s keeper – Bez mojej zgody
Nick Cassavetes po bardzo udanym „Pamiętniku” (The notebook) sięga po jeszcze trudniejszy temat. „Bez mojej zgody” to film o umieraniu. Kate zachorowała w wieku kilku lat na białaczkę. Od tego momentu szczęśliwe życie Sary i Briana oraz ich syna Jessiego diametralnie się zmieniło. Sara, by ratować dziecko, gotowała była na wszystko. Zdecydowała się na kolejne dziecko. Z pomocą lekarzy na świecie pojawiła się Anna- tak zaprojektowana genetycznie, by mogła być dawcą dla siostry. Od początku swojego życia Anna ratuje życie Kate. Przychodzi jednak moment, kiedy ma dość, buntuje się i występuje do sądu o samodecydowanie o swoim ciele.
„Bez mojej zgody” to film na podstawie rewelacyjnej książki Jodi Picoult, znanej pod tym samym tytułem. W filmie jednak uwaga poświęcona jest tylko na relacjach matki z Kate oraz z Anną. Relacji trudnej i niejednoznacznej. Sara kocha swoje dzieci, ale walka o życie Kate w pewnym momencie staje się jej jedynym celem w życiu.
Film wzrusza, porusza. Idąc na niego koniecznie trzeba mieć ze sobą chusteczki. Kto jednak zna książkę, poczuje mocny niedosyt. A wszystko to przez radykalnie zmienione zakończenie. Przez te zmiany oryginalny tytuł filmu i książki (My sister’s keeper) traci zupełnie sens. Książka Jodi Picoul jest rewelacyjna od początku do końca, pokazuje złożoność problemu, przedstawia go z perspektywy całej rodziny i przewrotnie zaskakuje na końcu. Film poprzez zmianę zakończenia mocno traci, spłyca problem moralny i jest po prostu kolejnym filmem o umieraniu. Kto nie zna książki, lubi dramaty, nie powinien być rozczarowany. Film jest dobrze zrobiony, jego mocną stroną są zdjęcia oraz muzyka. Kto zna książkę, będzie zbulwersowany zakończeniem.
Katarzyna Koczwara
Tagi: Bez mojej zgody, film, Nick Cassavetes














Odpowiedz.