„Miasto poza czasem” Enrique Moriel
Poprzez stulecia naród, o którym nikt już nie pamięta, przelewał swoją krew na ulicach, aby osiągnąć względna sprawiedliwość społeczną. Dziś istnieją względnie godne warunki życia i nawet najbiedniejsi mają nadzieję, gdyż sam system kapitalistyczny wymyślił największy z cudów. Ten cud nazywa się kredytem. Dzięki kredytowi ludzie mogą kupować mieszkania, mieć dostęp do dobrej kuchni i prowadzić samochody. Ludzie na Zachodzie, którzy są wielkimi spadkobiercami chrześcijańskiej cywilizacji, rozumieją, że mogą mieć dzisiaj to, za co zapłacą jutro, i w konsekwencji mają tyleż nadziei co długów. Żyją w rzeczywistości materialnej, dającej się stwierdzić i pewnej, i dlatego nie muszą myśleć o Bogu jak w poprzednich epokach. Bóg umarł między hipotekami i kredytami bankowymi i oczywiście w jeszcze większym stopniu umarł Szatan.
Moriel opowiada swoją historię dwubiegunowo. Jedna jej część rozgrywa się we współczesnej Barcelonie, jej bohaterką jest przede wszystkim dociekliwa i zakochana w przeszłości młoda prawniczka, historyczka i jednocześnie archeolog Marta Vives. Jej dociekliwość i cała masa wątpliwości powodują, że jest ona w dużym niebezpieczeństwie. Drugi wątek do spowiedź wampira, który jako istota nieśmiertelna, żyjąca poza czasem stała się obserwatorem losów samej Barcelony jak i narodu hiszpańskiego.
„Miasto poza czasem” to nie tylko powieść sensacyjna, to także ciekawa kronika rozwoju miasta i przewrotna koncepcja, jakoby walkę Dobra ze Złem wygrało Zło.
Choć może początek tego nie wskazuje, im dłużej Czytelnik zaczytuje się w tej powieści, tym bardziej ogarnia go niepokój i zniecierpliwienie. W drugiej połowie będzie zaskakiwany oryginalnymi teoriami i rozwojem wydarzeń. Temat religii w życiu społeczności wcale nie traci na znaczeniu, a zabójstwa na tle religijnym nie są obecnie domeną tylko muzułmańskich fanatyków. Zemsta czasem kultywowana jest przez całe pokolenia…
Katarzyna Koczwara
Tagi: Enrique Moriel, powieść














Odpowiedz.