„Karuzela uczuć” Jodi Picoult
Jedno wydarzenie zmienia całkowicie wzajemne relacje dwóch rodzin. Ich dzieci przyjaźniły się ze sobą od niemowlęctwa. Rodzice entuzjastycznie patrzyli na rozkwit ich miłości, planowali dzień ich ślubu. Wszystko zmieniło się, kiedy Emily zmarła po nieudanej akcji reanimacji, a Chris został oskarżony o jej morderstwo.
Jak zawsze u Jodi Picoult poznajemy wydarzenia poprzedzające ten wypadek, jak i to, co nastąpiło po nim. Poznajemy w ten sposób dwójkę nastolatków, których połączyło niezwykle silne uczucie, bardzo niejednoznaczne, obciążone presją ponad ich siły. Dla Emily najważniejszy na świecie był Chris. Był nie tylko jej chłopakiem ale i najlepszym przyjacielem. Jedno wydarzenie z dzieciństwa zatajone przed całym światem spowodowało, że Emily nie była wstanie żyć, pragnęła śmierci. Nic i nikt nie był wstanie jej od tego odwieść.
Chris prowadził uporządkowane życie nastolatka, spełniający się sportowiec, bezwarunkowo kochający Emily, był gotowy zrobić dla niej wszystko. Dosłownie i w przenośni. Kiedy zostaje oskarżony o morderstwo, osadzony na czas procesu w więzieniu przechodzi przyśpieszoną lekcję dorosłości. Widzi, że w sądzie nie liczy się prawda. Autorka książki obnaża amerykański system sprawiedliwości, pokazuje jego niedoskonałość, możliwości manipulacji.
Czy Chris faktycznie zabił ukochaną Emily, jak świadomość, że jedno z dzieci nie żyje, a drugie możny być mordercą wpłynęła na ich rodziców, ich wzajemne relację, nie zdradzę. Odsyłam do powieści.
„Karuzela uczuć” nie jest książką łatwą, niewiele w niej też humoru, dowcipu, za to wiele bólu i refleksji przede wszystkim o człowieku, do czego jest zdolny w imię miłości. Jodi Picoult jak zawsze sprostała zadaniu. To jedna z jej najlepszych książek.
Katarzyna Koczwara
Tagi: Jodi Picoult, Karuzela uczuć, książka, recenzja














Odpowiedz.