Strona główna » Myślisz

Czy studia mają jeszcze jakikolwiek sens?

18 grudnia 2009 Komentowano 2 razy

Każdego roku, w okolicach czerwca tysiące młodych ludzi przeżywają gehennę związaną z rekrutacją na studia. W końcu nadchodzi ta długo wyczekiwana wiadomość – Udało się!
Zaczyna się – poznawanie nowego miasta, nowych ludzi, pierwsze nieprzespane noce i… pierwsze niezaliczone egzaminy. Po jakimś czasie, człowiek przyzwyczaja się do tego, że nawet jeśli nie przyniesie pracy – wyznaczą mu nowy termin. Jeśli nie zda egzaminu – będzie drugi termin. Prowadzący przymknie oko na lewe zwolnienie, a także uwierzy w najbardziej naciągane usprawiedliwienie. W końcu docieramy do końca studiów i…

… i zderzamy się z rzeczywistością.

Coraz częściej pośród młodych ludzi słychać opinię, że studia nie mają sensu, że nie przygotowują do życia, i że jedyne co dają – to papierek. Każdy egzamin przesycony jest teorią, niepotrzebną w pracy. Do tego zewsząd słychać informacje o tym, że ludzie bez wyższego wykształcenia zarabiają o wiele więcej niż 1500 przysługujące magistrowi.

Ludzie po studiach lądują w supermarketach wykładając towary oraz na ulicy rozdając ulotki.
Jak to jest według was, drodzy studenci?
Proszę o wasze komentarze.

Podziel się:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Flaker
  • Grono
  • Twitter
  • del.icio.us
  • MySpace
  • Digg
  • Google Bookmarks
Tagi: , ,

Podobne artykuły

wykop.pl

Komentowano 2 razy »

  • vezyr napisał/a:

    Muszę się niestety zgodzić z treścią artykułu. Z własnego doświadczenia (a kończę już studia) wiem, że przedmiotów, które w jakiś sposób mogą przydać się w pracy, był łącznie może 1 czy 2 semestry. Reszta nie ma żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości i mam wrażenię, że może przydać się jedynie w przypadku, w którym chciałbym zostać na uczelni jako pracownik naukowy. Przedmiotów ciekawych, które zainteresowały mnie swoją formą i tematyką, był kolejny semestr (gdyby je wszystkie zamknąć w jeden semestr). Oznacza to, że z 9 semestrów studiów, przydatnych lub ciekawych okazały się tylko 3… Najbardziej zniechęcające do dalszych studiów są różne sytuacje, w których człowiek uświadamia sobie, że to co się uczy, pewnie mu się nie przyda lub jest przestarzałe. Studiuję informatykę, dziedzinę, w której dość szybko zachodzą zmiany – niestety spora część prowadzących chyba tego nie zauważa. W ramach studiów mieliśmy jeden przedmiot, który ciągnął się aż przez 3 semestry (jeden z najistotniejszych przedmiotów na całych naszych studiach). W ramache tego przedmiotu, przez dwa semestry, wykonywaliśmy też projekt dla jednej z firm (duża, międzynarodowa korporacja – specjalnie wybraliśmy taką firmę, ze względu na ambitny temat). Gdy w końcu udało nam się ten projekt wykonać, na ostatnim spotkaniu z przedstawicielami tej firmy podsumowaliśmy (pracowaliśmy w 4-osobowych zespołach), że przedmiot taki był bardzo przydatny (szczególnie ten projekt, oceniony na uczelni na 4.5), gdyż mogliśmy się zapoznać z tym, jak wygląda praca przy projektowaniu i wytwarzaniu oprogramowania. Przedstawiciele tej firmy (dwie osoby, które były na spotkaniu) zaczęli się śmiać, po czym jeden z nich wyjaśnił, że tego już się nie robi w taki sposób, w jaki my robiliśmy. Druga osoba dodała, że po prostu nie chcieli nam narzucać innego sposobu pracy (tworzone dokumenty, sposób programowania itd) dlatego, że wiedzieli, że projekt ten mamy oddać też na uczelnię i inny sposób pracy nie wchodzi w rachubę. Ale jeżeli tak duża firma, która liczy sporo oddziałów na całym świecie, zdążyła już przestawić się na nowe sposoby wytwarzania oprogramowania (co zajęło znacznie więcej czasu, niż mniejszym firmom), to czemu na studiach uczą nas (przez 3 semestry) ciągle starych metodyk (sposobów)? Muszę przyznać, że gdy to usłyszałem, pierwszy raz w życiu opadły mi ręce, poczułem się bezsilny i w głębi duszy zadałem sobie pytanie, po co? Po co studia, po co 3 semestry nauki jednego z najistotniejszych przedmiotów w całym, pięcioletnim programie nauczania? Po to, by na koniec usłyszeć, że tego się tak już nie robi, że to co nas uczą jest przestarzałe? Oczywiście nie wszystkie informacje przekazane na tym przedmiocie są kompletnie nieprzydatne, ale tych istotnych i “na czasie” znów był może z jeden semestr.
    Zaznaczę również, że obecnie jestem na piątym roku i od ok półtora roku pracuję zawodowo, z czego od roku nieprzerwanie w jednej firmie. Jak do tej pory w pracy nie wykorzystałem prawie nic, czego dowiedziałem się na studiach, a jedynie tego, czego nauczyłem się samemu (a uczyć zacząłem się już pod koniec gimnazjum, czyli prawie 10 lat temu). Wcale się więc nie dziwię, czytająć wypowiedzi osób zajmujących się rekrutacją w dużysz firmach programistycznych, że dla nich osoba, która kończy informatykę i nie ma żadnego doświadczenia zawodowego, ma po prostu bardzo duży problem. Trzeba również zaznaczyć, że gdy zaczynałem swoją pracę zawodową, zaproponowano mi stawkę mniejszą niż osobie, która miałaby wykładać puszki z farbą w jednym z marektów (do czego nie musi mieć żadnej istotnej wiedzy, gdy ode mnie wymagano znajomości rzeczy, które przyswajałem przez dobre 3 – 4 lata). Na szczęście dzięki sumiennej i ciężkiej pracy, w tej chwili mogę zarabiać więcej niż osoby pracujące w marketach czy na budowach, jednak zaznaczmy: nadal nie jest to zasługą studiów i rzeczy, których na nich się dowiedziałem, a raczej własnej pracy i pasji, która mobilizowała mnie do własnego zdobywania wiedzy.

  • dmkowal napisał/a:

    Jakie Studia takie przygotowanie. Kończyłem informatykę w 2004 roku i w przeciwieństwie do poprzedniego komentarza wiele temu zawdzięczam. Nie można wyjść z założenia, że kończysz studia i od razu jesteś fachowcem, szczególnie w dziedzinach takich jak informatyka. Oczywiście studia nie pozwolą na pełne opanowanie zagadnień teraźniejszych. Nawet jeśli użyto starych metod przy projekcie, to znajomość ich na pewno się przyda i to często w momentach, w których się tego nie spodziewasz. Zaraz po skończeniu studiów też byłem nieco rozczarowany, ale z czasem uzmysłowiłem sobie, że najważniejsze rzeczy, techniki i zagadnienia poznałem, a że się one zmieniają to oczywiste. Nawet jeśli uczyłem się programować na Pascal-u, to jestem w stanie programować w wielu innych językach oczywiście po odpowiednim przygotowaniu. Projektowanie systemów też się zmienia, ale pewne rzeczy są stałe i zawsze towarzyszą projektowi.
    Generalnie uważam, że studia jednak mają tylko częściowe znaczenie dla naszej przyszłości, ale nie jest to tylko problem naszych czasów. Znam wiele osób, które nie pracują w wyuczonym kierunku lecz często ich praca jest przypadkowym wyborem. U nas niestety dochodzi fatalna polityka dla absolwentów, generalnie dla młodych. Jeśli osoba kończy studia i jest pewna swoich umiejętności, a proponuje się jej pracę (przez Urzędy Pracy) jako sprzedawcy itp., to to jest klęska naszego systemu. Z drugiej strony trudno się spodziewać, aby absolwent miał od razu pracę taką jakby chciał. Dodatkowe pomysły polityków, np. staż za 550 zł dla absolwentów przynosi korzyść tylko zakładom pracy, a nie absolwentom, którzy zamiast uczyć się zawodu najczęściej są tylko tanią siłą roboczą do “wszystkiego”.
    Uczelnie niestety nie prowadzą praktyk zawodowych w firmach odpowiadającym kierunkom studiów i to jest największy zarzut dla uczelni, takie rzeczy powinny być dofinansowane przez Państwo, a nie staże, które jak już wcześniej pisałem służą głównie zakładom pracy a nie pracownikom.

Odpowiedz.

Dodaj swój komentarz poniżej. Możesz także dopisać się do kanału RSS.

Staraj się trzymać tematu i nie spamuj.

Możesz użyć takich tagów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Aby uzyskać swój globalnie dostępny avatar zarejestruj się: Gravatar.