Wywiad z Radem (Hetane)
Michalina Grodzka
Patrząc prawdzie prosto w oczy, jesteście w Polsce zespołem niszowym, przypuszczalnie nieco trudnym do zrozumienia dla ojczystego rynku muzycznego. Czy wpływa to w znaczący sposób na wasze podejście do tworzenia i objawiania swojej twórczości rodakom?
R: Niezrozumiali? Nie wiem... to jest specyficzny rodzaj energii, którą wtłaczamy w muzykę. Tu jest dużo naszych emocji...właściwie to są same emocje. One są trudne do ogarnięcia rozumem. Naszą muzykę powinno się bardziej odczuwać niż zastanawiać nad nią. Bo to muzyka uczuć - przesterowanych uczuć.
Długo pracowaliśmy nad obecnym brzmieniem Hetane ...no i wciąż nad nim pracujemy. To jest proces, nie umiem powiedzieć, że zatrzymaliśmy się i ulepiliśmy jednolitą strukturę. Podążamy jak w jakiejś mrocznej bajce, nie wiemy co się czai za następnym drzewem.
Jakie jest twoje podejście do ojczystych realiów w kwestii tworzenia i rozwijania się jako artysta?
R: Nie wiem co znaczy ojczystych. Nie lubię słowa ojczyzna bo kojarzy się z patriarchatem. Natomiast jeśli chodzi o polskie realia - to kraj na pewno nie pomaga artystom. W ogóle demokracja nie jest dobra dla artystów. Pisałem o tym. Demokracja zabija artystów. Powoduje, że za pomocą głosów większości decyduje się: który artysta będzie karmiony a który ma być potępiony. A większość czyli masa jest po prostu głupia i wybiera sztukę jarmarczną.
Jak według ciebie wygląda wobec tego sytuacja w tak zwanym podziemiu? Czy owa swoista antykultura się rozwija?
R: Nie używał bym słowa "antykultura" bo to też kultura, ale alternatywna. Takie zjawisko jak podziemie artystyczne musi być i dobrze, że jest niszowe. Dzięki temu jest wyjątkowe. Cały czas się rozwija i zmienia. Jest i pozostanie źródłem sztuki awangardowej. ...choć dziś coraz mniej widzę odwagi w młodych ludziach na tworzenie i wyznaczanie nowych kierunków w sztuce. Wydaje mi się, że społeczeństwo konsumpcyjne dociera do podziemia i wywiera większy nacisk na zabawę i odtwarzanie niż na proces tworzenia.
A nie czujecie się nieco osamotnieni we własnych nonkonformistycznych dążeniach, przy tak systematycznie ignorującym was "rynku muzycznym"?
R: Rynek muzyczny oswaja się z Hetane. Uczestniczymy w różnych projektach. Ostatnio nagraliśmy utwór na płytę poświęconą twórczości St. Wyspiańskiego "Wyspiański Wyzwala". Jesteśmy umieszczeni przez Playshortcut na głównym portfolio aktualnej polskiej muzyki. Pracujemy nad debiutanckim albumem. Chyba nie jesteśmy tak bardzo osamotnieni:)
Na twoim blogu przeczytałam, że inspiruje cię folk. Jakie inne poza-elektroniczne inspiracje możesz wymienić?
R: Inspiruje mnie trans - w muzyce i religii. Największy wpływ wywarł na mnie szamanizm syberyjski a za nim kolejne odmiany szamanizmu w różnych kulturach świata. Dla mnie trans jest niezbędnym składnikiem w muzyce jak i również w samym procesie tworzenia jej. Trans, szaleństwo, energia.
Jeśli chodzi o dźwięki to inspiruje mnie miasto, - jego powtarzalność, struktura, masywność, niepokój jaki budzi. Uwielbiam dźwięk zardzewiałego żelaza.
Jak odnosisz się do pop-u w muzyce? Czy bywa dla ciebie również inspiracją, czy też jest tylko po to, żeby ambitna muzyka mogła z nim kontrastować?
R: Wiesz...nie wiem czym jest dla mnie pop. Nie zastanawiam się nad nim. Nie inspiruje mnie.
Jak drastyczne środki musi zastosować artysta aby tworzyć "prawdziwą" sztukę? Czy kreatywność słusznie bywa kojarzona z ortodoksyjnym i aroganckim odcinaniem się od pop-artu?
R: Sztukę "prawdziwą" tworzy się zgodnie z sobą. Nie trzeba stosować drastycznych środków. Po prostu trzeba się zakochać w procesie tworzenia i uznać sztukę za największą miłość swojego życia. Nie można robić nic na siłę tylko po to, żeby udowodnić, że jest się w opozycji do popu i kultury popularnej. Ludzie widzą gdy ktoś chce ich oszukać i się na to nie nabiorą.
Wielu artystów (jak np M.J. Keenan) identyfikuje swoje powiązania z daną dziedziną sztuki jako przypadkowe. Jesteś w stanie powiedzieć czy to, że zostałeś muzykiem było świadomym wyborem, czy też gdyby ukształtował cię inny zestaw okoliczności, byłbyś być może rzeźbiarzem lub reżyserem?
R: To pytanie filozoficzne... nie wiem... nie wierzę w przypadek. Ale nie wierzę też w Boga czy bogów... Myślę, że jest tak wiele czynników, które wpłynęły na to, że zostałem muzykiem....nie wiem - to po prostu moja największa miłość:)
Nie mam pojęcia kim bym mógł być.... choć kiedyś bardzo intensywnie myślałem o robieniu filmów...
Wielu psychologów takich jak choćby Freud, Wygotski, czy Kępiński, doszukiwało się ścisłych powiązań między sztuką a obłędem. Czy widzisz tą zależność w muzyce jako formie, czy też powinnam skierować to pytanie do Magdy, która odpowiada za przekazywaną przez was treść?
R: Nie lubię Freuda...pozostałych panów nie znam. Wiesz...wielu psychologów doszukiwało się też obłędu i szaleństwa w transie szamańskim. Sztuka jest dla mnie alternatywną rzeczywistością, którą możemy sami kreować. Jest sposobem opisywania rzeczywistości.
Nauka w pojęciu uniwersyteckim powstała relatywnie nie dawno - jeśli patrzeć na całą historię ludzkości. Natomiast sztuka towarzyszyła człowiekowi od zawsze. I to ona opisywała świat - to jest sposób komunikacji. Język, który powstał jeszcze przed mową. To wyróżnia nas od zwierząt - poziom wrażliwości, który pozwala na tworzenie rzeczy nowych i komunikowanie się na wyższym poziomie.
Jaką według ciebie rolę społeczną odgrywa łamanie konwencji? Co odróżnia niepokornego artystę od odizolowanego od reszty świata schizofrenika, który przecież w tak podobny sposób kształtuje rzeczywistość z absolutną dowolnością wbrew wszelkim społecznym nakazom?

R: Znów powrócę do szamanizmu. Podobnie jak starano się udowodnić, że szaman to schizofrenik. Tak wszelkie porównania artysty do schizofrenika mają jedną podstawową wadę. Szaman od początku do końca kontroluje to co się z nim dzieje podczas transu. Posiada niesamowitą wiedzę na temat swojej społeczności i jest duchowym lekarzem. To on trzyma społeczeństwo w "normalności" i inspiruje ją. Tak samo artysta - w odróżnieniu od schizofrenika, kontroluje to co robi i ma to wpływ. Artysta tak jak szaman specjalnie wywołuje stany w których tworzy. Natomiast schizofrenik nie panuje nad tym co widzi i odczuwa - jest niewolnikiem odmiennych stanów świadomości.
Jakie są wasze plany dotyczące najbliższej przyszłości? Czy poszerzenie składu o czwartą osobę zmieniło w jakiś sposób wasz tryb pracy?
R: Jest nas pięcioro. Plany - to płyta, której premierę zaplanowaliśmy na miesiąc luty. Wkrótce pojawi się więcej informacji na ten temat.
Jakim domem jest dla Hetane Wrocław? Utożsamiacie się z naszym miastem, czy też jest to miejsce jak każde inne?
R: Wrocław nas wchłonął i chcemy tu tworzyć, bardzo dobrze się tu czujemy. To magiczne miasto bo otwarte na wielokulturowość. Ludzie tu mówią wieloma językami ale chcą ze sobą rozmawiać. Podoba nam się to, że Wrocław w przeciwieństwie np do Krakowa nie zadziera nosa i cały czas się zmienia, ewoluuje. To dobrze, że tak jest. Widzimy, że to miasto żyje.
Czytelnicy "Autentyka" i ja, dziękujemy ci za wywiad. Życzę powodzenia w dalszych działaniach!
www.myspace.com/hetaneband

