Anioły są przy nas
W domu pełnym aniołów Boże Narodzenie trwa cały rok. U Jadwigi Mazurkiewicz, w 52-metrowym mieszkaniu w Katowicach mieszka ponad 1000 aniołów. Każdy ma swoje miejsce, imię, historię. Kolekcja figurek, rzeźb, obrazków, ikon, kartek i książek z aniołami to jedno. Z drugiej strony jest wiara i modlitwa, codzienna rozmowa z własnym Aniołem Stróżem.
Anioł radiowy, anioł Jola
Jadwiga anioły zaczęła zbierać w 1993r. Na Tygodniu Kultury Beskidzkiej zakupiła pierwszego do kolekcji anioła. – Na jednym straganie stały figurki wśród nich anioł pastuszek i dwie owieczki. Anioł z czerwoną lirą, teraz troszkę zgasł, spłowiał, wtedy był jaskrawy. Jak go zobaczyłyśmy z córką, to zastygłyśmy z wrażenia, był przeraźliwy, ale na swój sposób uroczy. Kupiłyśmy tego anioła i dwa baranki dla dziewczynek. Znajoma uznała, że jest podobny do Joli, naszej koleżanki, tak dostał swoje imię- Jola- wspomina Jadwiga. Wraz z decyzją o kolekcjonowaniu aniołów, rozpuszczone zostały wici, że anioły wszelkiej maści u Mazurkiewiczów są mile widziane. Zaprzyjaźnieni twórcy zaczęli przywozić do Wisły anioły dla Jadwigi. – Na Dniach Wisły dostałam anioła od pana Szczotki, jednego z twórców. To jest anioł radiowy. Był czas, kiedy jeździłam z duszpasterstwem akademickim do radia Plus, mieliśmy tam swój czas antenowy. Zabrałam tego anioła ze sobą, aby mnie chronił przed tremą- opowiada Jadwiga ściągając z półki drewnianą figurkę. Program szedł na żywo, różne sytuacje wtedy miały miejsce. – Prowadzący audycję duszpasterz łatwo się zdenerwował, czasami jakieś niestosowne słowo mu się wymsknęło. Odwracałam wtedy anioła i mówiłam, że w jego towarzystwie nie można takich słów używać. Później już sam ojciec Mateusz dopytywał się, czy mam ze sobą anioła, żeby pilnował naszego języka i nie tylko. Tak dostał miano anioła radiowego- dodaje Jadwiga. Prawie wszystkie anioły mają swoją historię. Czasem kupowane były całą grupą, np. anioły muzykanci. Są też anioły pochodzące od jednego twórcy. Każdy jednak się różni, są trzy anioły drabiki od twórczyni pani Drabikowej.
Anioły są przez Jadwigę oswajane. Zanim znajdą swoje miejsce, muszą być w zasięgu wzroku, zadomowić, czasem trafiają na noc pod poduszkę.
Trzeba być białym z charakteru, żeby białego wyrzeźbić
Jadwiga ma duszę kolekcjonera, lubi otaczać się ładnymi przedmiotami. Dawno temu zbierała małe wazoniki. W zrobionych dla nich labiryntach teraz znajdują się anioły. Dlaczego anioły?
- Kiedyś widziałam program o kolekcjonerze diabłów. Zapytano go, dlaczego diabły, odpowiedział, że łatwiej o diabły niż o anioły. Pomyślałam sobie, że jeśli jest coś trudno dostępne, to i cenniejsze. W tamtym czasie trudno było o aniołki, za to diabła spotkać można było u każdego niemal twórcy ludowego. Nie wytrzymałabym w domu, w którym z każdego rogu wychylają się widły, kopyta, rogi. Diabeł nawet najłagodniej przedstawiony jest symbolem zła- zauważa Jadwiga. Jednocześnie podkreśla, że anioły zawsze były obecne w jej życiu. – Nigdy nie wyrosłam z modlitwy do Anioła Stróża. Anioły nas strzegą, fizycznie nam pomagają. Dlatego stwierdziłam, że w domu warto otoczyć się symbolem dobra- wyznaje kolekcjonerka.
Na początku lat 90-tych anioły pojawiały się tylko przed świętami Bożego Narodzenia, głównie jako figurki z porcelany, gipsu. Sami twórcy niechętnie sięgali po tematykę anielską. – Trzeba być białym z charakteru, żeby białego wyrzeźbić. Łatwiej o diabła, bo każdy z niego coś w duszy ma. Jak się pracę zepsuje, to w przypadku diabła nawet lepiej. Mam anioła, wyrzeźbionego dla nas przez twórcę ludowego ze Szczyrku, który specjalizował się w diabłach. Anioł od początku był dziwny, miał w sobie coś diabelskiego. Długi czas trzymałam go na półce odwróconego do ściany, aby dzieci nie straszył. Odwiedził nas kiedyś zaprzyjaźniony ksiądz, poprosiłam go aby tę figurkę poświęcił. I faktycznie po modlitwie nad nim, anioł nie wypiękniał, ale przestał straszyć. Wierzę w to, że kiedy rzeźbiarz bierze kawałek drewna i robi ostatecznie coś z innego, niż zakładał, to w efekcie końcowym pierwotny zamysł zawsze wyjdzie- wyjaśnia.
Spotkałam moje anioły
Jadwiga nie traci kontaktu ze swoim aniołem. - Nie będę twierdzić, że coś mi nagle błysnęło przed oczami i nagle zobaczyłam piękną postać ze skrzydłami- wyznaje, za to wierzy, że anioł uratował jej życie. – Byliśmy kiedyś w Tatrach, wspinaliśmy się na Zawrat. Trzymając się łańcucha trzeba było przejść nad dużym spadkiem po wąskiej ścieżce. Zbliżając się do tego miejsca, należało wołać, żeby z drugiej strony nikt nie szedł. Doszłyśmy z Marysią do zakrętu i nagle zobaczyłam, że z góry zbiega kobieta z ogromnym plecakiem. Ludzie się odsunęli, pędziła w dół. Ja z dzieckiem zostałam na tym zakręcie bez możliwości cofnięcia się. Praktycznie spotkałyśmy się twarzą w twarz z tą dziewczyną. Ona weszła nam w rękę, ja puściłam łańcuch, złapałam Marysię w pasie. Dostałam tym ogromnym plecakiem i przechyliłam się z dzieckiem do tyłu. Pomyślałam, szkoda panie Boże. To były ułamki sekund. Taki żal, że to już jest koniec. Nagle poczułam, że przy maksymalnym wychyleniu do dołu ktoś mnie od tyłu dopycha do tej półki z powrotem, wróciłam do pionu. Złapałam za łańcuch. Natychmiast odwróciłam się, żeby zobaczyć, kto mi pomógł. Ale tam nikogo nie było, tylko powietrze.- wspomina.
Czasem anioł pomaga w codziennych prozaicznych sytuacjach. – Jechałam do mamy do szpitala w Cieszynie, po drodze wstąpiłam do jej mieszkania w Wiśle. Wszystko w biegu, a tu jak na złość nie byłam w stanie otworzyć drzwi do mieszkania. Problem był z zamkiem, czasami trzeba było trafić w miejsce, w którym się ten klucz przekręcał. Szarpałam się z drzwiami. Popatrzyłam na zegarek i pomyślałam, że jak mi nikt nie pomoże, to nie zdążę na autobus. W tym momencie ktoś od środka dotknął drzwi. Drzwi nie odskoczyły, jak przy przeciągu, tylko zostały dociśnięte. Weszłam i chciałam zobaczyć, kto mi pomógł. Za drzwiami nikogo nie było. Podziękowałam aniołowi- opowiada Jadwiga.
Specjalne względy u aniołów
Jadwiga jest osobą bardzo uduchowioną, wiele osób z jej otoczenia wierzy, że nie tylko spełnia się jako kolekcjonerka, ale ma też specjalne względy u aniołów. – Jest coś takiego, że ludzie proszą o pomoc. Wchodzą do mieszkania i mówią, wami to się muszą anioły zajmować, na pewno macie u nich chody- przyznaje Jadzia. – Wierzę w moc modlitwy, jeżeli ktoś prosi, aby wspomnieć w modlitwie o nim, to się modlę. To Bóg nam pomaga, anioły to tylko pośrednicy- zauważa kolekcjonerka z Katowic. Znajoma Mazurkiewiczów wierzy, że z wypadku samochodowego wyszła bez szwanku tylko dlatego, że w momencie zderzenia pomyślała o aniołach Jadwigi.
Prawdą wiary katolickiej jest fakt, że anioły istnieją i pomagają ludziom. – Jeden z papieży przyznawał się, że idąc na spotkanie z ważnymi osobami, modlił się do swojego Anioła Stróża. Prosił go o pomoc, aby ten poszedł porozmawiać z Aniołem Stróżem osoby, z którą ma się spotkać. Jak aniołowie dogadają się na wyższym szczeblu, ludziom też będzie łatwiej. Twierdził, że w myślach zawsze pozdrawiał Anioły ludzi, których spotykał. Ja też w ten sposób myślę. Jak ktoś prosi o pomoc, czy o modlitwę, zwracam się bezpośrednio do Anioła Stróża tej osoby- wyjaśnia Jadwiga.
Czy się w to wierzy, czy nie, anioły są wśród nas.
Katarzyna Koczwara
Tagi: figury, hobby, rzeźba














Odpowiedz.